Uwaga! Czy mnie słychać?
Podobno trzeba regularnie karmić swojego bloga, bo inaczej zdechnie i stanie się zombie (tak, a człowiek człowiekowi wilkiem, hmm...a zombie zombie zombie?). Ja postanowiłem, że nie będę pisał jeśli nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jak ktoś chce regularny stos bzdur polecam włączyć TV. Uważam, że chociaż w ten sposób będę fair wobec ludzi, którzy czytają ten pseudopamiętniczek. Ale nie o tym mowa, więc przejdźmy do sedna. Na początek to co stało się bodźcem do napisania tego postu. Skosztujcie:
(...)Commando zamiast zbawić świat, zrujnował Kalifornie
Rambo uciekł przed śmiercią, ale nie przed botoxem.
Pamiętasz z Panem Kleksem, przygody w kosmosie?
Spójrz, jebany dzisiaj wciska kredyty na procent(...)
Jest to tekst z piosenki "Wychowani w Polsce", autorem tego urywku jest OSTR (jakby ktoś nie wiedział - taki raper z miasta Łodzi, czołówka polskiego HH). Dlaczego akurat to? Ostatnio dużo się mówi na temat filmów, które nie dawno pojawiły się w kinach. Mowa tu o filmie "Kac Wawa" (nie wcale to nie jest zjechane z "Kac Vegas", myśmy byli pierwsi i w ogóle, ale nie mieliśmy wcześniej pieniędzy na to, a ci głupi jankesi od nas to zerżnęli) oraz "Hans Kloss - Stawka większa niż śmierć". Nie jestem jakimś znawcą i może nie mam gustu, ale trochę filmów w życiu widziałem. Na myśli przychodzi mi tylko jedno - Czy już moi rodacy nie mają pomysłów na filmy? Zaczynam się bać i wydaje mi się, że nie jestem w tym sam (trolle i hejterzy wszystkich krajów - łączmy się!), ale coś złego staje się ze światem wkoło. Może to tylko platoniczna miłość do starych czasów w stylu z "O północy w Paryżu" (tam był taki motyw, że zawsze się tęskni za tym co było wcześniej i tak jak ktoś uważa, iż powiedzmy lata 90' były lepsze niż teraz, tak ktoś za 20 lat będzie uważał, że kiedyś było lepiej, a tak w ogóle to polecam film, stary dobry Woody Allen). Ktoś powie, że generalizuję. Może trochę tak, za co przepraszam, bo ostatni okres był obfity w dobre polskie produkcje ( niedowiarków odsyłam to takich pozycji jak "W ciemności", "Sala samobójców, "Baby są jakieś inne", "Róża" czy choćby "Kret"). Jednak jak Polak chce to potrafi! Może nie jestem zbyt odkrywczy, ale odgrzewanie "legend" albo "ściąganie" pomysłów od przyjaciół zza oceanu jest strzałem w głowę ( w przypadku tych dwóch filmów to strzał w głowę, kolano, piętę i dobitka tasakiem w plecy).
No cóż, może trochę przynudzam i może mylę się z prawdą. Najwyżej nie dostane rozgrzeszenia. Może staram się być "wielce oświeconym", ale coś mi mówi, że jeśli to już wkurza zwykłego szarego studenta z Katowic to musi być coś na rzeczy ( i-o i-o i-o i-o, Huston mamy problem). Wole być zaściankowy, grać całe życie w stare dobre "Heroes III", oglądać setny raz "Powrót do przyszłości" i podśpiewywać pod nosem soundtrack z "Indiana Jones" (tuturutu tu tu tu tuturutu tuuuu tu tuuuuuu), ale od klasyków wara drogi producencie bo jak mówi klasyk - "W ryj dać mogę dać"!
Bez odbioru!
PS: Polecam kliknąć sobie w Youtube, tam, tam na dole:) Post niżej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz