| Kto nie pamięta tego konkuręta dla "Big Brother"?! |
Ostatnio bardzo zauważalna (szczególnie u nas w Polsce) jest sytuacja afiszowania się za swoja przynależności do danej grupy i "hejtowania" za wszelką cenę swojego oponenta. Takich ludzi można spotkać wszędzie. Mamy fanów Barcy i Realu, ludzi którzy za wszelką cenę będą bronić tego, że Metallica jest lepsza od Megadeth'u. Na naszym podwórku jest podobnie. Polaków dzielimy na kibiców Legii i Wisły, nawet w kulturach blokowisk widać rozłam. Mamy grupę "szpanerów" w koszulkach za 200pln popierających Tedego i wiernych "bezmózgów" w kominarach na klipach Peji (no dobra może w oby dwóch przypadkach poziom inny, ale jaka liga takie "el classico").
| "Derby Europy" jak zawsze budzą emocje |
Wśród ludzi biorących udział w życiu politycznym naszego kraju mamy tych, którzy wierzą w to, że Rosjanie (oczywiście z pomocą naszego premiera) zestrzelili TU-154 i na tych, którzy nie widzą protestów, bezrobocia oraz żenującego poziomu organizacji kraju na każdym jego szczeblu, ale podniecają się nowymi stadionami, galeriami handlowymi i telewizją HD. Praktycznie w każdym "dziale" naszego życia widać rozłam. Dzielimy się na tych, którzy piją tzw. "szkocką" czyli Balantines'a i na tych, którzy ubóstwiają "wodę ognistą" czyli Jack'a Daniels'a (chociaż w niektórych grupach społecznych nie ważne co się pije, ważne żeby "kopało"). Odrębność i przynależenie do danej subkultury albo opowiadanie się za daną opcją polityczną jest częścią demokracji i czymś wartym pielęgnowania, ale czy nie popadamy już w paranoję? Przedkłada się to, czego kto słucha lub na kogo głosował nad zwykłe ludzkie relacje. Na bok odchodzą powiązania rodzinne, służbowe czy kulturowe nad to kto komu kibicuje. Za chwilę dojdzie do tego, że w momencie narodzin będziesz musiał decydować czy jesteś "żydowskim psem", "brudasem", a może "pedałem"? Czy kibicujesz "Manu" czy "City".
![]() |
| Hetfield, Durst, Manson i Osbourne są ponad podziałami |
Są oczywiście ludzie poza podziałami. Nie opowiadający się za żadną ze stron, ale oni są raczej traktowani jak "plankton". Mają swoich przedstawicieli tzw. "farbowanych lisów" w osobie np. Janusza Palikota. Nikt w ferworze kłótni nie pamięta o tym o co tak naprawdę chodzi w kibicowaniu, słuchaniu muzyki, byciu Polakiem etc. Może warto przypomnieć sobie o tym, że jest się po prostu "koneserem dobrej piłki", "słuchaczem dobrej muzyki", "smakoszem dobrych trunków" czy po prostu mieszkańcem Polski. Historia pokazuję, że to co wewnętrznie skłócone długo nie wytrzyma i się rozpadnie. Nie chcę tu prorokować "rozbiorów" czy innego typu rozłamu ("Wróżbita Maciej" ze mnie raczej słaby), ale warto pomyśleć nad tym czy już i tak widoczny rozłam w nas, nie jest może po prostu idiotyczny i nie przynosi więcej złego niż pożytku? Cóż tak to z nami ludźmi, z nami Polakami jest, że umiemy jednoczyć się przeciw wspólnej sprawie, ale zazdrość i nienawiść wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Liczyć możemy tylko na to, że 8 czerwca 2012 wszyscy Polacy usiądą przed TV, staną przed telebimami, podniosą szaliki w górę na stadionie i ciesząc się z tego, że "nasi" doprowadzili do kolejnego "kryzysu" w Grecji (wiem trochę wieje utopią, ale jak to mówią: "Za marzenia się nie płaci") zapomną o podziałach chociaż na chwile.
Bez odbioru!PS: Na dole piosenka, która mam nadzieje przyczyni się bardziej do zjednoczenia w pozytywnych komentarzach, a nie będzie powodem do zgnojenie mojej osoby :)
